Powstanie i dzialalnosc Ochotniczej Strazy Pozarnej w Kamienicy do roku 1945

 

Najprawdopodobniej juz w 1924 roku mieszkancy kamienicy rozpoczeli intensywne zabiegi majace na celu zalozenie na terenie miejscowosci opartej w pelni na dobrowolnej przynaleznosci do niej, wlasnej Ochotniczej Strazy Pozarnej. Jednak, jak pisze w swoim sprawozdaniu z 1971 roku Jan Hudzicki, nastapilo to dopiero w roku 1925. Jest to jedyna, dokonana przez jej glównego animatora, dostepna dzisiaj wzmianka zródlowa, w której okreslony zostal dokladny rok zalozenia Ochotniczej Strazy Pozarnej w Kamienicy, wiec te wlasnie date nalezy przyjac za wlasciwa . Zatem, w 1925 roku, grupa 16 czlonków– zalozycieli postanowila powolac do zycia kamienicka straz ogniowa. Byli wsród nich m.in. Marcin Magdziarczyk, Florian Rusnarczyk, Jan Hudzicki, Jan Wiatr, Jan Wójcik oraz Tadeusz Kyrcz . Pierwszym, historycznym komendantem zostal wybrany Jan Hudzicki.

Z uwagi na fakt, iz nowo powolana jednostka nie posiadala zadnego lokalu dla swoich potrzeb, zgodnie z ówczesna tendencja angazowania do tego typu organizacji ludzi wywodzacej sie z inteligencji zamieszkujacej miejscowosc, postanowiono do zarzadu wprowadzic osobe, która mogla zapewnic pomieszczenie potrzebne strazakom na zebrania czy tez inna dzialalnosc. W ten sposób funkcje pierwszego w historii prezesa OSP w Kamienicy powierzono kierownikowi kamienickiej szkoly Henrykowi Piórkowskiemu , który sprawowal ja najprawdopodobniej do konca II wojny swiatowej .

Swiezo zawiazana jednostka nie posiadala zadnego sprzetu bedacego na wyposazeniu strazaków przed rokiem 1918. Z tego tez wzgledu poczatki dzialalnosci ukierunkowane byly przede wszystkim na szkolenia teoretyczne strazaków – ochotników, ksztaltowanie sprawnosci fizycznej oraz cwiczenie musztry. Wysilki wlozone w te aspekty dzialalnosci pozarniczej bardzo szybko przyniosly satysfakcjonujace i budujace rezultaty. Juz w dwa lata od daty zalozenia jednostki, na zawodach powiatowych w Limanowej zajela ona drugie miejsce, odbierajac w nagrode pierwszy w swojej krótkiej historii sprzet pozarniczy z prawdziwego zdarzenia – czterokolowa sikawke konna .

Juz wkrótce kamieniccy strazacy musieli sie wykazac sprawnoscia i wyszkoleniem nie tylko na zawodach sportowo– pozarniczych, ale takze przy prawdziwych, bardzo powaznych akcjach gasniczych. I tak, 25 marca 1931 roku zywiol upomnial sie o bezcenny zabytek architektury sakralnej, drewniany kosciól parafialny, który przez 258 lat istnienia sluzyl mieszkancom Kamienicy. Budowla z latwopalnego materialu splonela calkowicie . Najwiekszym jednak przedwojennym pozarem w Kamienicy byl pozar osiedla Bienki . Splonely tam wszystkie budynki, zarówno mieszkalne jak i gospodarcze, znajdujace sie w osiedlu. Z przekazów ustnych dotyczacych tego zdarzenia wynika, ze przyczyna powstania pozaru byl nietrzezwy gospodarz jednego z domów, który przez nieostroznosc rozniecil ogien w stodole. Zar spowodowal zaplon suchego siana, a ze stodoly pozar przeniósl sie momentalnie na reszte zwartej, drewnianej zabudowy osiedla. Kamienicy nie ominely takze powodzie. Najpowazniejsza przed II wojna swiatowa byla ta z roku 1934. I w tym przypadku strazacy mieli pelne rece roboty przy ochronie i zabezpieczeniu podmywanych brzegów rzeki, ewakuacji zagrozonej ludnosci i obronie mostów .

Strazacy nie mieli jednak zamiaru poprzestac wylacznie na pozarniczym aspekcie swojej dzialalnosci. Z rozmachem wkroczyli w zycie kulturalne miejscowosci zawiazujac, na przelomie lat dwudziestych i trzydziestych minionego stulecia, preznie rozwijajaca sie orkiestre deta oraz amatorski teatrzyk, uswietniajac dzieki temu wiele gminnych uroczystosci. Zarówno orkiestra jak i teatrzyk wystepowaly czestokroc takze poza terenem gminy, przemierzajac nierzadko kilkadziesiat kilometrów na furmankach .

Niestety, obok licznych sukcesów strazacy– ochotnicy mieli takze powazny problem, jakim byl brak wlasnej straznicy. Prowizoryczny garaz dla trofeum z zawodów powiatowych, wspomnianej czterokolowej sikawki oraz innego sprzetu, który z mozolem gromadzili, stanowila drewniana szopa druha naczelnika Jana Hudzickiego, która na pewien czas zostala przeniesiona z poprzedniego miejsca w granice majatku dworskiego . Z tego tez wzgledu, zarzad OSP udal sie do ówczesnych wlascicieli kamienickiego dworu oraz rozleglych gruntów we wsi, Towarzystwa Górniczo – Przemyslowego S.A. „ Saturn” z siedziba w Czeladzi z prosba o pomoc w tej trudnej sytuacji. Wlodarze firmy ze zrozumieniem podeszli do inicjatywy kamienickich pozarników, co zaowocowalo tym, ze na poczatku lat trzydziestych XX wieku firma „Saturn” przekazala nieodplatnie w dzierzawe Ochotniczej Strazy Pozarnej w Kamienicy na okres 99 lat, plac w samym centrum wsi, gdzie wczesniej odbywaly sie jarmarki, przeznaczajac go pod remize. Jednoczesnie zarzad spólki obiecal wspomóc finansowo jej wybudowanie .

Wkrótce przystapiono do zalatwienia wszelkich formalnosci potrzebnych przy tego rodzaju inwestycji. Zarzad OSP postaral sie o projekt oraz kosztorysy dla budynku remizy, które zostaly przez kamienickich strazaków sprowadzone z Warszawy z Zarzadu Glównego Ochotniczych Strazy Pozarnych . Na budowe strazacy otrzymali pozyczke bezzwrotna w wysokosci 1500 zlotych. Nie wiadomo, z jakiego zródla pochodzily te pieniadze, sprawozdanie mówi jedynie, ze byly to srodki z Krakowa . Byl to plan typowy dla straznic z tego okresu i niebawem rozpoczeto prace ziemne. Remize budowano w znakomitej wiekszosci rekami mieszkanców wsi, a szczególnie zywo tym zainteresowanych strazaków. Do budowy wykorzystano, dzieki uprzejmosci zarzadu spólki „ Saturn”, material z rozbieranego przez nia w tym czasie budynku starej, kamienickiej wytwórni papieru. Ponadto, ludzie zatrudnieni przez Towarzystwo Górniczo – Przemyslowe zgodzili sie na potracanie z ich zarobków niewielkiej kwoty, która zasilala budzet budowy. W ten sposób, dzieki zaangazowaniu wiekszosci mieszkanców Kamienicy oraz pracowników spólki, pod koniec lat trzydziestych w samym centrum wsi stanal okazaly i funkcjonalny, jak na tamte czasy, budynek remizy .

Kamieniccy strazacy nie zdazyli jeszcze dobrze nacieszyc sie swoja straznica, kiedy 1 wrzesnia 1939 roku 6 dywizji 14 armii niemieckiej wraz z oddzialami pierwszej dywizji slowackiej wkroczylo w rejony polskiego Podtatrza. 140 pulk niemieckich strzelców górskich na wysokosci Sromowiec sforsowal Dunajec i praktycznie bez walki zajal Kroscienko, kierujac sie w strone Gorców. Rozbita Polska Straz Graniczna wraz ze zdziesiatkowanymi zolnierzami jednostek KOP wycofala sie w strone Ochotnicy chroniac sie w gorczanskich lasach i schodzac do Kamienicy po zywnosc, a takze odpoczynek po starciach z elitarnymi oddzialami „Tyrolczyków” .

Do Kamienicy pierwsze wkroczyly oddzialy slowackie, które zajely gmach szkoly i remizy OSP, palac po drodze kilka gospodarstw. Z budynku straznicy Slowacy zrabowali kilkadziesiat instrumentów nalezacych do detej orkiestry strazackiej, niszczac czesc sprzetu i wyposazenia ówczesnej strazy ogniowej oraz demolujac pomieszczenia remizy. Nie wiadomo dlaczego, na szczescie dla mieszkanców wsi, od zniszczenia lub zrabowania, ocalala znajdujaca sie na tylach remizy czterokolowa sikawka przewozna, która sluzyla strazakom jeszcze dlugo po zakonczeniu wojny, bo az do wczesnych lat siedemdziesiatych. Po wycofaniu sie Slowaków z Kamienicy, Niemcy pozostawili tu silny posterunek zandarmerii stacjonujacy w budynku szkoly. Remize OSP Niemcy zaadoptowali na kuznie dla potrzeb wojska .

Bardzo szybko w Kamienicy oraz w sasiednich miejscowosciach zaczely tworzyc sie rozmaite organizacje konspiracyjne nastawione czy to na bezposrednia walke z okupantem, czy tez na dzialania dywersyjne na tylach wroga. Okoliczna ludnosc dzialala w strukturach Zwiazku Walki Zbrojnej, Zwiazku Czynu Zbrojnego, Zwiazku Odwetu, Polskiej Organizacji Zbrojnej, Batalionach Chlopskich, Armii Krajowej itp. na terenie calej Sadecczyzny . Od poczatku duzy procent zaangazowanych w dzialania konspiracyjne stanowili strazacy ochotnicy. Nie inaczej bylo i w Kamienicy, gdzie do formujacych sie partyzanckich oddzialów Armii Krajowej od samego poczatku przystepowali takze druhowie z miejscowego OSP jak m.in. Marcin Magdziarczyk, Florian Rusnarczyk, Jan Hudzicki, Jan Wiatr, Jan Wójcik, Tadeusz Kyrcz czy Wladyslaw Kulig . Ze wzgledu na fakt, iz na terenie gminy Kamienica istnialy w momencie wybuchu wojny jedynie dwie jednostki OSP, tzn. w Kamienicy oraz w Zbludzy, raczej malo prawdopodobne jest, zeby dzialajacy w nich druhowie mieli jakikolwiek zamierzony kontakt z tworzonym podczas okupacji przez przedwojennych pracowników zawodowych strazy pozarnych jak i czlonków OSP , strazackim ruchem oporu „SKALA” , chociaz miala ta organizacja swoje struktury takze na terenie Sadecczyzny .

Swa dzialalnosc antyniemiecka, Kamieniczanie przyplacili smiercia, zsylkami na przymusowe roboty lub do obozów zaglady. W przeciagu zaledwie siedmiu miesiecy, na przelomie roku 1944 i 1945, Kamienica doswiadczyla 18 oblaw i pacyfikacji. Najtragiczniejsza w skutkach byla ta poprzedzona brawurowa nocna akcja oddzialu partyzantów, którzy bez jednego strzalu rozbroili silny kamienicki posterunek niemieckiej zandarmerii, zabierajac okupantowi bron, amunicje i jedzenie. Niestety, nazajutrz rano, 1 sierpnia 1944 roku, rozsierdzeni Niemcy wysylali do Kamienicy ekspedycje karna, która nie zastajac we wsi ludnosci zbieglej do lasu, spalila plebanie wraz z sasiadujacymi z nia gospodarstwami i rozstrzelala na miejscu dwie osoby. We wsi pozostali jedynie chorzy i starcy oraz kilkoro dzieci. 15 aresztowanych, na czele z miejscowym proboszczem – ks. Mieczyslawem Dydynskim , hitlerowcy wywiezli do Rdziostowia kolo Nowego Sacza, gdzie ich takze rozstrzelali .

Dzialalnosc OSP w czasie pierwszych lat wojny, chodz w duzym stopniu ograniczona przez okupanta i mimo znacznego uszczuplenia sprzetu rozgrabionego przez Slowaków w dalszym czasie trwala. Na wyposazeniu jednostki znajdowala sie przedwojenna czterokolowa sikawka przewozna, która w razie potrzeby sluzyla do dzialan. Ze wspomnien F. Rutki wynika, ze strazacy wykorzystywali nienajgorszy, w porównaniu do innych ziem polskich, stosunek okupanta do w mniejszym stopniu kontrolowanej przez nich sluzby ogniowej w Generalnym Gubernatorstwie, by, jak to opowiada, „ z czapka strazacka na glowie przemieszczac sie po wsi nawet po zapadnieciu zmroku” .

Ostatnie dwa lata wojny, poprzez coraz wiekszy terror wprowadzany przez okupanta w krnabrnej i „stojacej bandytami” ( partyzantami – przyp. autor.) wsi, spowodowaly calkowite zawieszenie dzialalnosci przez kamienickich strazaków.