Ochrona przeciwpozarowa na ziemi kamienickiej do roku 1925.
Pozary oraz inne kleski zywiolowe jak powodzie czy zarazy od samego poczatku byly nie obce kamienickiej ziemi. Drewniana, zwarta zabudowa osiedli, nierzadko slaba wiedza i zacofanie ludnosci, nieostroznosc w obchodzeniu sie z ogniem przez doroslych i niedopilnowanie bawiacych sie dzieci, co raz sprowadzalo na mieszkanców wsi „czerwonego kura”, który pustoszyl niemilosiernie, czasami nawet cale osiedla, obracajac w popiól dorobek zycia ich gospodarzy.
Rzeka Kamienica oraz okoliczne potoki splywajace z gór niszczyly te ziemie praktycznie co roku, zarówno w okresie wiosennych roztopów jak i gwaltownych opadów deszczu w miesiacach letnich. Czasami jednak nie byly to zwykle podtopienia a katastrofalne powodzie. Z przekazów pismiennych znane sa jednak dopiero te z lat 1621, 1624, 1646, 1651, 1662, 1668, 1690, 1713, 1736, 1743 oraz pózniejsze. Najwieksze straty we wsi Kamienica poczynil zywiol w sierpniu 1662 roku, kiedy to „ woda kamienicka 3 lany ziemi zabrala i 5 zagród na ten czas, kiedy i kosciól i cmentarz ze wszystkiem zabrala ” . Pozary oraz powodzie byly w pózniejszych latach glównymi przyczynami zniszczen dobytku mieszkanców Kamienicy.
Nieszczescie pozaru nawiedzalo nie tylko prywatne gospodarstwa, ale i budynki nalezace do wszystkich mieszkanców wsi. W dzien Matki Boskiej Snieznej, 5 lipca 1646 roku, od uderzenia pioruna splonal doszczetnie istniejacy prawdopodobnie od poczatku dziejów kamienickiej parafii drewniany kosciól. Zbudowana na jego miejscu nowa swiatynia tez nie oparla sie zywiolom, bowiem juz w roku 1662 zostala wraz z pobliskim cmentarzem parafialnym zniszczona przez wezbrane wody rzeki Kamienicy. W roku 1673 dzieki staraniom ówczesnego proboszcza i wszystkich mieszkanców wsi, postawiono nowy, drewniany kosciól, który w roku 1931 takze zniszczyla pozoga . Innym razem, juz nie z powodu wyladowan atmosferycznych, ale przez nierozwage i nieostroznosc ludzi, przed
rokiem 1698 pozar strawil doszczetnie zabudowania kamienickiego solectwa .
Kleski zywiolowe w kolejnych latach spowodowaly, ze mieszkancy Kamienicy coraz wieksza wage zaczeli przykladac do prób ochrony i zabezpieczenia sie przed nimi. Problemem zainteresowala sie takze ówczesna administracja tych terenów, czyli Rada Gminy. Wiele wpisów na ten temat zawiera zalozona przez radnych 10 lutego 1867 roku „ Ksiega Uchwal ” . Odnalezc tam mozna liczne wzmianki na temat szeregu przedsiewziec jakie podjeto, by ograniczyc wystepowanie pozarów lub tez dopomóc mieszkancom w usuwaniu ich skutków, a takze nastepstw powodzi, gwaltownych wichur czy gradobicia. Miedzy innymi w tym celu decyzja Rady Gminy z 16 maja 1876 roku, powolano do zycia Gminna Kase Pozyczkowa, z pomocy której skorzystalo w tamtych latach wielu pogorzelców .
Inna inicjatywa radnych bylo zgromadzenie zapasów zboza, pochodzacych ze specjalnych dostaw chlopów, na wypadek zaistnienia róznych klesk zywiolowych w specjalnie do tego wybudowanym spichlerzu. W razie potrzeby zboze to wypozyczano poszkodowanym na procent, zyski zas przekazywano m. in. na potrzeby powolanej przez Rade Gminy w czerwcu 1876 roku Strazy Polowej. Na podstawie uchwaly Rada Gminy w lipcu 1876 roku, z tych wlasnie pieniedzy, przeznaczyla 200 zlr. na zakup „ dwóch sikawek malych, ogrodowych, przenosnych do gaszenia ognia ” . Jest to pierwsza wzmianka o jakimkolwiek sprzecie zakupionym na potrzeby walki z ogniem w dostepnych zródlach pismiennych dotyczacych wsi Kamienica, a zarazem prawdopodobny poczatek zorganizowanej i regularnej ochrony przeciwpozarowej w tej miejscowosci.
W sklad powolanej uchwala radnych Strazy Polowej weszli jako strazacy (w tym czasie slowo to rozumiano jako „straznicy nocni”), Jakub Kolodziej oraz Wawrzyniec Mikolajczyk , którzy za swoja sluzbe otrzymywali wynagrodzenie z budzetu gminy. W 1882 roku byla to kwota 20 zlr. rocznie . Mieli oni obowiazek (wzorem istniejacych juz od szeregu lat strazników nocnych, przede wszystkim w wielkich miastach) dozorowac - zwlaszcza w porze nocnej - teren wsi, a w szczególnosci budynki spichlerza i kosciola parafialnego, aby w razie pozaru czy innego zagrozenia wszczac alarm nawolujac ludzi do przybycia do pomocy przy akcji ratowniczej . Dla dokonywania oceny strat powstalych w wyniku pozarów Rada Gminy powolala tzw. Komisje Szacunkowa, w której sklad wchodzili dwaj mezowie zaufania .
W XIX wieku gmina przezywala okres swojej najwiekszej prosperity ekonomicznej. W tym czasie nie odnotowano zadnych wiekszych pozarów, mozna wiec przyjac, ze swiadomosc mieszkanców pod tym wzgledem znacznie wzrosla i przykladano do ochrony przeciwpozarowej duzo wieksza wage niz w latach wczesniejszych. Kwitl w tym czasie w „panstwie kamienickim”, jak na tamte czasy mocno rozwiniety i przynoszacy duze zyski przemysl, zwiazany z przetwórstwem drzewa pozyskiwanego z okolicznych lasów. W Kamienicy istniala równiez wytwórnia papieru, huta zelaza, kilkanascie tartaków i mlyny wodne . Dosc szybko wzrosly wiec dochody gminy, a co za tym idzie takze naklady na zabezpieczenie przeciwpozarowe jej terenu. W zwiazku z tym dokonano zakupu kolejnych sikawek przenosnych, których dokladna liczbe trudno ustalic ze wzgledu na to, iz kupowano je najprawdopodobniej równiez ze srodków prywatnych, co zamozniejszych mieszkanców wsi, na czele z gospodarzem dworu w Kamienicy Maksymilianem Marszalkowiczem . Sikawki te, w celu mozliwie jak najwiekszego skrócenia czasu dostarczenia ich na miejsce pozaru, rozlokowano u gospodarzy w róznych czesciach miejscowosci. W maju 1878 roku, przy poparciu dwóch trzecich glosów, Rada Gminy postanowila, by glówna, najwieksza sikawke przenosna oddac pod bezposrednia opieke Wawrzynca Hudzickiego , dwie mniejsze umiescic w gospodarstwie ówczesnego Wójta Gminy Macieja Kuzla , zas piecze nad trzecia sikawka powierzyc jednemu z dwóch czlonków Strazy Polowej – Wawrzyncowi Mikolajczykowi . W maju 1879 roku sklad Strazy Polowej powiekszono o jedna osobe, powierzajac funkcje przewodniczacego Janowi Korabikowi (Karabinowi - przyp. autora), zas jego zastepcy - Wawrzyncowi Mikolajczykowi. Jakub Kolodziej pozostal czlonkiem Strazy . Rok pózniej w wyniku nieostroznego obchodzenia sie z ogniem, doszczetnie splonal budynek ówczesnej szkoly ludowej w Kamienicy.
W grudniu 1901 roku decyzja Rady Gminy czesc zuzytego i podniszczonego, byc moze takze ze wzgledu na sposób przechowywania sprzetu, na koszt budzetu gminnego, zostala oddana do remontu i konserwacji w Nowym Saczu. W tym czasie, w celu zabezpieczenia przeciwpozarowego miejscowosci we wsi pozostaly tylko dwie sikawki, jedna u Franciszka Hudzickiego , druga u Jana Farona w Kamienicy Dolnej. W 1911 roku, takze dzieki srodkom przekazanym na ten cel przez radnych gminnych, zakupiono dwie male sikawki przenosne oraz jedna nowoczesna, czterokolowa sikawke strazacka .
Nalezy wspomniec, ze po ogromnym pozarze, który nawiedzil w sierpniu 1904 roku sasiednia Zbludze, obracajac w popiól 25 zabudowan mieszkalnych i gospodarczych, ludnosc tej miejscowosci postanowila na wiosne 1905 roku zorganizowac, niezaleznie od w pewien sposób „zawodowej”, bo oplacanej z budzetu Strazy Polowej, pierwsza w gminie Ochotnicza Straz Pozarna .
Mimo pomocy finansowej radnych w dalszym ciagu odczuwano brak dostatecznych srodków na potrzeby ochrony przeciwpozarowej. Z tego tez wzgledu postanowiono, ze jej przedstawiciele zwróca sie do mieszkanców wsi o dobrowolne datki, które zostana przeznaczone dla strazy, która jak to stwierdza wpis do Ksiegi Uchwal Rady Gminy „... ma sie zorganizowac a nie jest umundurowana ” . Pieniadze zbieralo dwóch strazaków, którzy w tym celu odwiedzali wszystkie domy we wsi. Nie zachowaly sie zadne przekazy pismienne mówiace o jakimkolwiek budynku oddanym w tym czasie do dyspozycji pozarników. Wiadomo jedynie, ze za wynajem szopy, w której stala przewozna, czterokolowa sikawka, placono po 10 koron rocznie . Nie istnieja takze jakiekolwiek dane mówiace o losach strazy ogniowej w okresie I wojny swiatowej i bezposrednio po odzyskaniu przez panstwo polskie niepodleglosci.